Rumunia, sierpień 2009
Kiedy wracam po raz kolejny w dalekie miejsce, które niegdyś wydawało się być na końcu świata a teraz poznaję je jak dobrego znajomego zaskakuje mnie, kiedy jest ono takie samo.No bo jak to tak - byliśmy tu, potem odjechaliśmy do swoich spraw, świat działał, rzeczy się działy, wracamy za rok, za dwa a to wiejskie skrzyżowanie jest dalej, dziury w drodze takie same, nawet słońce świeci podobnie.
A na skrzyżowaniu pagórek zielonych arbuzów. A za pagórkiem na ławeczce z parasolem siedzi Cyganka i uśmiecha się szeroko, od ucha do ucha błyszczą złote zęby. Pierwszego rumuńskiego arbuza kupiłam właśnie u niej.
~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz